Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

Od pół roku pracuję wożąc ludzi busem, coś jak taxi. Dziennie robię…

Od pół roku pracuję wożąc ludzi busem, coś jak taxi. Dziennie robię średnio 200 km. Sytuacje, jakie widzę na drogach to koszmar...

Stoję w korku przed czerwonym światłem, przede mną ze 4 auta (przejście dla pieszych z sygnalizacją jest 20 m dalej). Nagle pomiędzy moim busem a autem przede mną przeciska się matka, ciągnąc dziecko za rękę. Odruchowo nacisnęłam klakson, pani z dzieckiem aż podskoczyła, przyspieszyła i, będąc już na drugim pasie, zaczęła coś mówić i gestykulować w moim kierunku. I teraz niech zapali się zielone, kolumna samochodów rusza, a pani z dzieckiem pomiędzy autami. Tak ciężko podejść te 20 metrów i poczekać pół minuty na zmianę świateł?

Na przejście dla pieszych (bez sygnalizacji) wchodzą piesi. Ok, normalna rzecz. Fajnie by jednak było, gdyby wchodząc na przejście, rozejrzeli się, czy są bezpieczni. Niestety większość osób wbija na pasy w słuchawkach lub z telefonem w ręku. Auto nie zatrzyma się ot tak, nawet jeśli jedzie przepisowo, gdy nagle zza zaparkowanego auta wejdzie na jezdnię człowiek ze wzrokiem w telefonie.

Rowerzyści? Pikuś! Moda na hulajnogi to zło. Te gadżety traktowane są jak piesi, a jeżdżą z prędkością nawet 40 km/h. Mają pierwszeństwo na pasach. Taki dzieciak wbija pełną prędkością na pasy, jednocześnie trzymając smartfona w ręku.

Opisy takich sytuacji mogłabym mnożyć w nieskończoność, bo codziennie widzę kilka lub kilkanaście takich akcji.

Wiem, że to Piekielni, a nie portal do żalenia się, ale tu apel do Was. LUDZIE!!! Ogarnijcie się! Trochę wyobraźni, myślenia. Uczcie dzieci, jak się zachować na ulicy. Szanujcie swoje życie i nerwy kierowców.

Bezmyślność

by wifi
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar BlackCat
2 2

Dziś jechałam koło podstawówki. Chociaż bardziej to się toczyłam, bo czerwone na horyzoncie, no i szkoła. No i toczę się jakieś 10 km/h, kiedy nagle przed maskę pakuje mi się dzieciak na hulajnodze (jakieś 5 metrów przed pasami) z twarzą w telefonie. Nic nikomu się nie stało, ale miałam ochotę za ucho wytargać... A co do Twojego apelu - ja bym jeszcze noszenie odblasków dorzuciła...

Odpowiedz
avatar xyRon
3 3

Jadący na hulajnodze (póki co, bo przepisy mają się zmienić) to pieszy, co nie znaczy, że może on sobie ot tak wtargnąć na przejście dla pieszych przed nadjeżdżający pojazd. Jak go rozjedziesz to będzie jego wina. Bo to właśnie jest klasyczne wtargnięcie na jezdnię.

Odpowiedz
avatar konto usunięte
-3 5

Najpierw apeluj do polskich kierowców , szczególnie wiejskich, żeby oni nauczyli się jeździć. Bo wciśnięty do oporu gaz to nie jest umiejętna jazda

Odpowiedz
avatar henrykstary
2 2

@Pixi: Proszę, przestań pitolić, bo wariatów w samochodach jest o wiele wiele mniej niż pieszych/rowerzystów - smartfonowych zombie. Samochód już prawie na pasach, nie ma sprawy, wchodzę, mam pierwszeństwo. Fajny filmik w telefonie ? kto by się przejmował jakimiś samochodami na drodze. Jadę hulajnogą? a to sprawdzimy fejsika i walnę sobie selfika, żeby wszyscy widzieli. Lampka na rowerze w nocy? nie bądź śmieszny, jestem superhero, nie potrzebuję, bo widzę w ciemności. A winę za wypadek przeważnie ponosi kierowca samochodu osobowego - choć logika temu totalnie zaprzecza, a jeśli zabije, to może pójść siedzieć tak, jakby zabił normalnego człowieka...

Odpowiedz
avatar paticzek
0 0

Do momentu z hulajnogą w sumie nawet spoko, ale jak mi znajdziesz kogoś kto na takiej potrafi jechać z dużą prędkością przy dziurach itd. i jeszcze trzymać w jednej ręce telefon to chętnie poznam takiego. To magiczne umiejętności muszą być :) Jak już psioczyć to chociaż z sensem. Użytkownicy wypożyczanych hulajnóg rzeczywiście to plaga i jeżdżą jak chcą, ale te są na szczęście ograniczone do 25km/h, a powinny jechać nawet mniej.

Odpowiedz
Udostępnij