Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

W sklepie w którym pracuję są dostępne bilety na autobusy miejskie. Normalny…

W sklepie w którym pracuję są dostępne bilety na autobusy miejskie. Normalny kosztuje x zł, ulgowy połowę x. Do tego dochodzą również bilety droższe, którymi można dojechać poza miasto, z tego co się orientuję istnieją 2 strefy, z czego bilet do strefy pierwszej kosztuje tyle co suma ulgowego i normalnego, a ponieważ bilety "strefowe" nie istnieją, wiadoma jest tylko cena takiego biletu (a może istnieją ale ja ich w życiu na oczy nie widziałam, choć kupić próbowałam). Żeby poruszać się w strefie pierwszej należy skasować bilet normalny i ulgowy.

Wchodzi do mnie do sklepu ostatnio stały klient, z pytaniem czy zamienię mu bilet normalny na 2 ulgowe, bo on musi dojechać do pracy, był w sklepie obok ale jakaś nowa dziewczyna skasowała 2 normalne i nie mogła już tego cofnąć, a on pieniędzy nie ma. Ja niestety również nie mogę zamienić, bo nie będzie mi się później w razie czego zgadzało.

Pan zawiedziony już szykuje się do wyjścia, ale przypomniało mi się, że gdzieś tam w portfelu jakiś ulgowy mi się plącze, sama na sieciówkach jeżdżę, więc co mi tam, dobry uczynek zrobię, bilet oddam, Karma mi to wynagrodzi.

Krzyczę do Pana by poczekał, nie zamienię ale swój oddam, Pan zadowolony, po chwili oczka mu się świecić zaczynają. Nie, nie dlatego że trafił na taką uczynną osobę, zwietrzył frajera, bo bilet wziął, po sklepie chodzić zaczyna, gmerać w kieszeni (pieniądze się znalazły), "to ja sobie wezmę jeszcze coś ze sklepu (czytaj: piwo lub 0.1 jakiejś wódeczki), ale 60gr doniosę następnym razem." Mi już mina zrzedła, więc mówię, że nie bo ja się dziś rozliczyć muszę. "To Pani dołoży, ja oddam." Tu już bezczelność mnie zaczyna denerwować, mówię, że przy sobie pieniędzy nie mam.

Jeszcze miał czelność dopytywać się czy na pewno nie mam.

To już drugi raz kiedy żałuję, że zrobiłam coś dobrego. Pierwszy raz żałowałam, kiedy dałam pieniądze chłopakowi, który zbierał datki na niewidomych. Dałam mu 5 zł, zamiast jakiejkolwiek wdzięczności zobaczyłam jak stuka w kartkę pokazując mi, że inni dali po 10. Może to czyni ze mnie złą osobę ale szczerze żałuję, że nie zabrałam mu wtedy tej 5, a temu facetowi biletu, jednak niestety uważam, że jak już się coś dało to, w tych dwóch przypadkach przynajmniej, przepadło.

miasto

by Chomiczek
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar kasiunda
9 17

Co za chamstwo, jak już wziął od Ciebie bilet za darmo, to wstydziłby się przyznawać, że na flaszkę starczy!

Odpowiedz
avatar mariamasyna
13 13

Zdajesz sobie sprawę, że chłopak, który 'zbierał datki na niewidomych' najprawdopodobniej z niewidomymi nie miał nic wspólnego?

Odpowiedz
avatar 70150
17 21

To już drugi raz kiedy żałuję, że zrobiłam coś dobrego. Raczej: głupiego. Bo to głupota finansować żebrżących, czyli ludzi, którzy świadomie wybrali taki model życia. Nie ma znaczenia, czy gościa znasz z widzenia, czy pierwszy raz w życiu - nie jesteś organizacją utrzymującą takich ludzi przy żīciu, więc nie wchodzisz w takiej organizacji w paradę swoimi czynami. Chcesz poagać? Zgłoś się do pracy za darmo w MOPSie, Czerwonym Krzyżu czy Caritasie (wg światopoglądu). Wtedy będzie jakiś pożytek z tego, co robisz...

Odpowiedz
avatar Bastet
-4 12

@70150: Tylko, że sytuacja z biletem akurat na początku była normalna. Facetowi sprzedano zły bilet, pieniędzy brakło na inny. Każdy mógłby mieć problem.

Odpowiedz
avatar konto usunięte
0 0

dlatego pomaganie w realnym zyciu=bycie frajrem

Odpowiedz
Udostępnij