Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

W kwestii przeprowadzek... Zdarza mi się koordynować tego rodzaju akcje. Bywają sytuacje…

W kwestii przeprowadzek...
Zdarza mi się koordynować tego rodzaju akcje. Bywają sytuacje śmieszne, bywają straszne i... takie, których nawet nazwać się nie da w cywilizowanych językach.

Przeprowadzaliśmy domostwo pewnej Pani. Pisze "domostwo", bo "dom" to za krótkie słowo by pomieścić ten metraż.
Domostwo było pełne WIELKICH mebli, drewnianych, kamiennych - ciężkich jak cholera. Noszenie ich było ciężkie, ale układanie było katorgą. Rzeczy przewożone w czasie przeprowadzek układa się jak klocki w Tetrisie, wykorzystuje się wszystkie trzy wymiary, celem jak najdokładniejszego spasowania elementów, by zaparły się o siebie i zajmowały jak najmniej przestrzeni.
Gdy załadowaliśmy połowę samochodu (duży dostawczak, z windą, ale średnio sprawną) przybiega do mnie Pani.

- Ale nie tak! Nie tak ładujcie! Wszystko źle!
Szybko sprawdziłem czy nie obtłukliśmy czegoś czy też nie zmarnowaliśmy cennej przestrzeni kładąc coś niewłaściwie.
- Co się dzieje? - zapytałem świadom, że wszystko co widziałem było ok.
- No układajcie KOLORAMI!
- Jak to, "kolorami"?
- No normalnie, czerwone z czerwonym, zielone z zielonym... No, żebym ja wiedziała co ja mam!

Kompletnie bezsensowne życzenie, dokładające nam wiele niepotrzebnej pracy.

- Wie Pani, to bez sensu. Układając tak jak teraz oszczędzamy sporo miejsca, przez to samochód będzie mniej jeździł i skończymy szybciej...
- Ale tak to ja nic nie wiem, co ja mam. Układajcie jak mówię.
- A zapłaci Pani za dodatkowe kursy?
- YYYyyy? Niby czemu? Już wszystko jest uzgodnione i wycenione przecież.
- Było do momentu gdy nie zaczęła Pani ingerować w naszą pracę...

Pojedynek na spojrzenia trwał dłuższa chwilę.

- No to układajcie jak mówię, albo was pogonię. - zadecydowała w końcu.
- Nie ma problemu. - odparłem i kazałem reszcie rozładować samochód.

Konsensus znaleźliśmy dziesięć minut później. My robiliśmy po swojemu, a Pani pojechała na dłuższe zakupy, by dojechać dopiero na koniec pracy.

Przeprowadzki

by konto usunięte
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar doktorek
4 10

Nie układaliście kolorami? Jak tak można? Normalnie szok! ;-)

Odpowiedz
avatar Pyrus
4 6

a juz myslalem że więcej nie poczytam twoich wpisów ....

Odpowiedz
avatar jurekzurek
5 5

Myślałam, że twoje życie już "przeszło na emeryturę" w sprawach piekielności. A tu patrz...

Odpowiedz
avatar konto usunięte
0 6

Teraz Scorpio się nie ma do czego przyczepić ;)

Odpowiedz
avatar arya_stark
0 2

Nie mogłam się powstrzymać, więc komentuję - Twoja historia na głównej obok Scorpiona, szach-mat! :) A co do istoty opowieści - nie mogę odnaleźć logiki w myśleniu tej pani, więc najpewniej jej nie ma. Chyba że ktoś inny widzi - jakim cudem można pamiętać co się ma po kolorach? W sensie, że czerwone to były trzy rzeczy, zielone - cztery, brąz w kolorze brazylijskiego kauczukowca - dwie - o nie ma "tego koloru", czyli zaginął mi regał i stolnica? ;)

Odpowiedz

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 1 grudnia 2015 o 18:37

Udostępnij