Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

Historia baobaba http://piekielni.pl/64177 przypomniała mi zdarzenie z „mojej” siłowni, sprzed mniej więcej…

Historia baobaba http://piekielni.pl/64177 przypomniała mi zdarzenie z „mojej” siłowni, sprzed mniej więcej 2 lat.

Ja właśnie byłam po ćwiczeniach, kiedy do szatni weszła pani z dzieckiem, takim może 3-miesięcznym, w nosidełku. Specjalnie mnie to nie zdziwiło. W klubie jest duża sala do fitnessu, na której, jeśli nie ma akurat zajęć grupowych, można sobie ćwiczyć indywidualnie, i pomyślałam, że pani właśnie tam się wybiera. Ewentualnie na salkę aerobową (rowerki, orbitreki, etc.), choć tam już za bardzo miejsca na dziecko nie widziałam, dosyć ciasna wtedy ta sala była.

Pani się przebrała, zabrała dziecko i poszła ćwiczyć. Ja się trochę poguzdrałam z prysznicem i ubieraniem, wyszłam z szatni z 15-20 minut później. Tu muszę wyjaśnić, że klub zorganizowany był i jest w ten sposób, że do szatni przechodzi się pod ścianą, przez całą długość sali do ćwiczeń siłowych, więc przychodząc/wychodząc widzi się co się na tej sali dzieje.

A się działo... Pani z dzieckiem zdecydowała się ćwiczyć właśnie na tej sali. W godzinach siłownianego szczytu, kiedy ćwiczących jest jak mrówków i żelazo wszędzie dosłownie fruwa, spadając często w sposób nienajdelikatniejszy. I nie, pani nie poszła z dzieckiem w najspokojniejszy, najbezpieczniejszy kąt (o ile taki dla dziecka tam istniał), tylko, jak się dowiedziałam od ćwiczących, normalnie podchodziła od jednej maszyny do drugiej, przestawiając dziecko gdzie jej się uwidziało.

Że akurat prawie pod niezabezpieczone kilkadziesiąt kilogramów na sztandze, z którą ktoś robił przysiady? Betka... Że przy ławeczkach do ćwiczeń z hantlami, gdzie ludzie te hantle często po prostu rzucają na podłogę, nie patrząc za bardzo gdzie lecą? Eee tam... Pani naprawdę nie widziała problemu.

Ja trafiłam na moment, kiedy interweniował już właściciel klubu a pani się awanturowała. Zaś właściciel został wezwany, bo na uwagi współćwiczących że tłum, że niebezpiecznie, że naprawdę może się coś dziecku stać, pani zareagowała ponoć tylko tekstami w stylu: „A co ty myślisz, że masz siłownię tylko dla siebie?” i mało wybrednymi epitetami, i dalej robiła swoje. Pani uparcie odmawiała opuszczenia sali siłowej („bo zapłaciłam!”) i się awanturowała tak skutecznie, że zarobiła trwałego bana na klub w każdej konfiguracji, i z dzieckiem, i bez dziecka ;)

siłownia klub fitness

by kadarkaa
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar Zeus_Gromowladny
27 37

A rodzi się to z przeświadczenia, że jak mam bachora to mi się wszystko należy. G**wno mnie obchodzi czyiś dzieciak. Ja mam akwarium, tez mam się obnosić z tym? Bo mi się wszystko należy?

Odpowiedz
avatar Panna_Evans
8 8

@Zeus_Gromowladny: zabierz rybki czasem na siłownię :D

Odpowiedz
avatar pawel78
21 27

@kadarkaa: u matki nastapilo: pieluszkowe zapalenie mozgu:-)

Odpowiedz
avatar ZaglobaOnufry
18 24

Moze chciala w ten sposob pozbyc sie niechcianego bachora i wyciagnac jeszcze kase z wlascicieli klubu, badz innych cwiczacych za uszkodzenie zdrowia "kochanego dziecka", na ktore TAK BARDZO uwazala, ze nie spuszczala go nawet z oka. Bo zawsze inni sa winni! A ona nie wiedziala, ze to moze byc niebezpieczne, bo nikt z fachowcow nic jej nie mowil.

Odpowiedz
avatar Venefica
16 18

@Sith: też mnie denerwuje ta moda na nagonki na rodzicielstwo, ale w tej historii zrozumiałam, że pani przekładała to dziecko po podłodze w różnych miejscach sali, zależnie gdzie ćwiczyła, w takim wypadku ktoś mógł nawet je rozdeptać przypadkiem, nie mówiąc już o losowych zdarzeniach jak to że komuś wypadnie hantla z ręki.

Odpowiedz
avatar TruskawkowyMuss
18 18

@Sith: Dobry rodzic to odpowiedzialny rodzic- co za tym idzie nie naraża dziecka bez sensu. A sytuacja opisana w historii jest bezsensownym narażaniem zdrowia i życia. I nawet jeśli nic by się nie stało- to nie powinno się takiego maluszka niepotrzebnie narażać na taki hałas, jaki jest na siłowni. Jeśli matka miała pieniądze na karnet- mogła też mieć na opiekunkę. Iście piekielne jest przeświadczenie rodziców, że wszędzie tam gdzie są jest bezpiecznie- otóż nie. Chcą wyjść, niech wychodzą- dziecko (teoretycznie) ma ojca, dziadków, jeśli nie- można kogoś wynająć. A jeżeli koszta takiej "operacji" przerażają oszczędnych rodziców to wniosek jest prosty- to wyjście wcale nie jest niezbędne do życia. Pojawia się dziecko, życie zmienia się diametralnie- i to trzeba przyjąć do wiadomości.

Odpowiedz
avatar kadarkaa
15 15

@Sith: Widziałeś kiedyś wypadki na siłowni? Bo ja widziałam jak np. ćwiczący przysiady stracił równowagę, i sztanga z całym niemałym ciężarem poleciała w bok. Zdarza się, że komuś wyślizgnie się ze spoconej ręki obciążnik, że ktoś przeliczy się z siłami i nagle rzuca cały ciężar... Odkładając hantle patrzysz, co robisz, oczywiście, ale jak zaczynasz ćwiczenie i masz wokół siebie miejsce, a kończąc nagle widzisz, że tam, gdzie poprzednio upuszczałeś ciężar nagle pojawiło się... dziecko, to chyba jednak coś jest nie tak? I nie porównuj tego do opuszczenia ciężaru komuś na nogę, dorosły współćwiczący po pierwsze jest łatwiejszy do zauważenia a po drugie też sam za siebie odpowiada i się nie pcha w zasięg ćwiczenia innych osób. A za dziecko odpowiadała w tym wypadku matka, i nie powinna go bez sensu narażać, prawda?

Odpowiedz
avatar kadarkaa
12 12

@Venefica: Tak właśnie było, dziecko niby się samo nie przemieszczało, a zdążyło parę razy zmienić miejsce na sali...

Odpowiedz
Udostępnij