Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

W imieniu całego kolektywu piekielnych klientów pizzerii opisuję zajście. Cała nasza sąsiedzka…

W imieniu całego kolektywu piekielnych klientów pizzerii opisuję zajście.

Cała nasza sąsiedzka „brać” zamawia jedzenie w jednym miejscu. Miejsce to dobre, pizza (i nie tylko) smaczna, transport szybki, ceny niewygórowane. Pomijając kwestie produkcyjne, transportem od pewnego czasu zajmuje się Tomek. Studenciak – jak sam o sobie mówi – jest właścicielem pomarańczowego malucha, który bardzo głośno oznajmia fakt, że lata świetności ma już za sobą, ale jako wozidło na linii pizzeria – nasze osiedle, sprawdza się dobrze.

Trzeba zaznaczyć, że Tomek ma u nas istne Eldorado, bo z napiwków wyciąga pewnie drugą pensję. A to dlatego, że leniwe głodomory częściej wolą zamówić obiad w rzeczonym lokalu niż samemu coś ugotować, jak również dlatego, że „przywoziciel” swoim sposobem bycia szybko zaskarbił sobie sympatię wszystkich mieszkańców, co za tym idzie napiwki dostaje wyższe niż jest to normalnie przyjęte.
Studenciak zaraz po tym jak zaczął nam żarcie przywozić, rozdał wszystkim numer swojej komórki i przykazał dzwonić jak tylko będą jakieś problemy – my skwapliwie z tej możliwości korzystamy, a on wywiązuje się z obietnicy i problemy rozwiązuje.
Tak więc ryk pomarańczowego bolidu słychać na osiedlu nierzadko i 5-6 razy dziennie.

Pewnego dnia Tomek przywiózł komuś jedzenie i poprosił o przekazanie wszystkim, że jedzie na 3 tyg. wakacje i zastępować go będzie w tym czasie kolega. Nie do wszystkich to, co prawda, dotarło ale młody i tak zachował się przyzwoicie.

Wróciłem po 4 dniach nieobecności. Był już wieczór, w lodowce pusto, więc jak w większości przypadków, postawiłem na jedzenie z zewnątrz. Zamówiłem i czekam. Minęło pół godziny, żołądek się domaga, a ryku malca nie słychać. Po 45 minutach mózg, na wniosek impulsów płynących z dolnej części brzucha, polecił rękom wybrać numer. Odruchowo do Tomka właśnie.

Tomek odebrał od razu ale z głosem wskazującym na spożycie, a w tle wyraźnie było słychać odgłosy imprezy. Lekko się zdziwiłem ale wyłuszczyłem problem, na co usłyszałem lekko bełkotliwe ale ze śmiechem:
- No to już czwarty raz dziś. Na wakacjach jestem. Ale pan poczeka, zaraz oddzwonię.

Oddzwonił jak obiecał. Ponieważ był pod wpływem opowiedział (czego raczej nie powinien robić ze względu na dobre imię firmy) ze szczegółami, jak jego zastępca stwierdził, że „po tych wertepach” to on nie będzie jeździł bo zniszczy sobie Auto (duża litera zamierzona). Powiedział również że zrobił lekką awanturę i mam czekać.
Po jakimś czasie podjechał zastępca. Stareńkim polonezem z pakietem stylizacyjnym w stylu „wiejski tuning”. Przyniósł zamówioną – zimną już – kolację i mocno obrażony za brak napiwku odjechał.

Następnego dnia, przy sąsiedzkim grillu opowiedziałem historyjkę towarzystwu i dowiedziałem się że miałem wyjątkowe szczęście. Trzech sąsiadów w ogóle zamówienia nie dostało a jeden dopiero po 2(!) godzinach i 2 monitach. No to postanowiliśmy być piekielni. Nieświadomi konsekwencji, umówiliśmy się, że każdy z nas – w sumie 8 osób – wykona telefon do restauracji z konkretnym żądaniem/wyrażeniem dezaprobaty na pogarszającą się jakość usług. I że chcemy aby jakość była przynajmniej taka jak w przypadku Tomka.

Kilka dni później sąsiad zamawiał pizzę. Po 20 minutach całe osiedle usłyszało grzmoty, mimo słonecznej pogody, a na ulicę wtoczył się, ziejąc spalinami, pomarańczowy potwór. Wysiadł z niego uśmiechnięty Tomasz z zamówieniem dla sąsiada.
Oczywiście zaraz został zasypany pytaniami.
- No przecież miałeś być na wakacjach!?
- No ale stary mnie odwołał i kazał wracać, bo „ci wariaci (to o nas) chcą Ciebie”.
Lekka konsternacja bo dotarło do nas, że popsuliśmy młodemu wakacje ale ten widząc miny szybko sprostował.
- Dobrze jest, szef zwrócił kasę za wyjazd, dorzucił małą premię, a ja po 2 dniach i tak miałem dość wódy. Towarzystwo też jakieś takie mdłe, no i cały czas lało! Za zamówienie 32,50 się należy!

.

by prasbs
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar tytus84
22 28

Przyjemna historyjka, nie wiem co za frustrat ci dał minusa. Może kolo z poldka tez czyta piekielnych?

Odpowiedz
avatar Kongoo
6 8

Może... Ale w sumie tak sympatycznego gościa ciężko nielubieć.

Odpowiedz
avatar lordvictor
3 5

Chyba dwóch posiadaczy poldków, plus odemnie

Odpowiedz
avatar tcmt
11 11

Fajna historia i fajnie opisane. Można wiedzieć gdzie ta pizzeria?

Odpowiedz
avatar prasbs
10 10

Gdynia psze pana :) A właściwie sam jej koniec.

Odpowiedz
avatar Piekielnaaaaa
4 6

Duży plus, uśmiałam się jak dzika :).

Odpowiedz
avatar josefine
4 6

O gdynia! :) a jaka to pizzeria w takim razie? bo na pierwszym roku zamawialiśmy pizzę na uczelnię i była cudowna!

Odpowiedz
avatar plytkozerca
6 6

Bardzo fajna historia. Plus oczywiście.

Odpowiedz
avatar karolkotowicz
0 2

Gdzieś BARDZO BARDZO podobną historię czytałem. Ale może mi się pokićkało. Plusik dla Ciebie i Tomka!

Odpowiedz
avatar diablica
1 1

Fajna historia:) plusik

Odpowiedz
avatar Natas
7 7

Właśnie ten typ człowieka lubię najbardziej! Studenta, z którym można pogadać.

Odpowiedz
Udostępnij