piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

A propos nieogarniających kierowców...

Jakiś czas temu zamówiliśmy z narzeczoną materac do łóżka. Dostawa umówiona na rano, siedzimy więc, czekamy.

Dostawca dzwoni, że jest na naszej ulicy, ale... dwie przecznice dalej. Czy byśmy nie mogli podejść po materac?

No nie bardzo, materac jednak swoje waży, a płaciliśmy za dostawę pod dom.

"Ale ja tu już wjechałem, jak ja mam teraz wyjechać, tu jest taki ruch…".

Dobra, prowadzę faceta jak po sznurku przez telefon, gdzie ma zawrócić na rondzie, gdzie zjechać. Zajeżdża w końcu pod mój blok. Panika w oczach, GPS na desce rozdzielczej. Po wydaniu nam materaca, pan dostawca pyta, jak wyjechać z miasta. Pytam, czy na obwodnicę.

Odpowiedź: "Wszystko mi jedno, ja się chcę stąd wydostać".

Gwoli wyjaśnienia: mieszkamy w dużym mieście, ale nie w centrum, niecałe 3 kilometry od obwodnicy. Dojazd jest banalnie prosty, szczególnie z GPS. Nasz blok jest poprawnie oznaczany przez Automapę, Garmina, Google i każdą nawigację, z którą miałem do czynienia.

Ja rozumiem, że ktoś się może bać ruchu ulicznego. Rozumiem że może nie ogarniać nawigacji czy mapy. Tylko kto go w takim razie zatrudnia jako kierowcę?

by Aster812
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar WilliamFoster
7 9

Ja też tego nie rozumiem. Na drodze do pracy mam wątpliwą przyjemność spotykać często dostawczaki z jednej firmy. Ich kierowcy jeżdżą, jakby dopiero przed chwilą odebrali prawo jazdy, co dla mnie jest niewytłumaczalne. Czyżby byli aż tak bogaci, ze zwisa im, czy kierowca narobi szkód, czy nie? No chyba że mają aż takie braki kadrowe, że z dostawa jeździ kto popadnie.

Odpowiedz
avatar bloodcarver
2 8

@WilliamFoster: Zwykle dostawca jest zmuszony zarejestrować własną działalność gospodarczą. Narobi szkód? Nie szkodzi, to on płaci. Jeszcze mu przywalą karę za straty wizerunkowe i wyjdzie że robił za darmo, a co!

avatar WilliamFoster
2 2

@bloodcarver: Zgadzam się, że tak jest w przypadku dużych firm, ta o której pisałem, to lokalna hurtownia części samochodowych, więc raczej wszystko dzieje się "w rodzinie".

avatar BORCH
-1 1

Hmm... Może to był mój "kolega" z kursu prawa jazdy. Chłop jeździł z tym samym instruktorem co ja. I właśnie ten instruktor po kilku jazdach mi opowiedział, że facet straszliwie się boi wsiadać za kółko, bo "ci co jadą z naprzeciwka to zaraz na niego wjadą". :)

Odpowiedz
avatar Mixio
0 0

Fragment jego CV: doświadczenie w prowadzeniu pojazdów dostawczych, umiejętność radzenia sobie ze stresem, dobra znajomość przepisów ruchu drogowego. Rzeczywistość: zrobiłem prawko na Wygwizdowiu Górnym, zdałem egzamin za 7 razem w małym mieście powiatowym, poszukam pracy w dużym mieście. Jakoś to będzie Jedno z wielu.

Odpowiedz
avatar Naa
1 1

"...kto go w takim razie zatrudnia jako kierowcę?" Dwie pierwsze odpowiedzi, które przyszły mi do głowy: 1. Kierowca jest nie całkiem udanym siostrzeńcem pani Krysi z Działu Przekładania Papierków Z Teczki Do Teczki. Ciocia załatwiła mu pracę na prośbę rodziny, która liczy, że chłopaczyna za kółkiem wreszcie trochę się wyrobi, i przestanie być taką ofiarą... 2. Firma oferuje kierowcom tak zabójcze warunki zatrudnienia, że każdy, kto cokolwiek umie, wybucha śmiechem, i idzie do konkurencji. Jak nie umie, popracuje z miesiąc, i gdy się nauczy, też szuka roboty gdziekolwiek indziej. Dłużej zostają ci, którzy nie potrafią się nauczyć :( Odpowiedzi się nie wykluczają.

Odpowiedz
Udostępnij