Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

Poczekalnia

Historia o naiwności i długach. Jestem człowiekiem łatwo wiernym, naiwnym?, wierzącym ludziom…

Historia o naiwności i długach.

Jestem człowiekiem łatwo wiernym, naiwnym?, wierzącym ludziom bo przecież skoro ja bardzo rzadko kłamie to wszyscy tak robią.
W młodości gimnazjum, liceum koledzy mnie wkręcali w różne rzeczy, a ja wierzyłem przykład:
kolega pochwalił się że znalazł z ojcem meteoryt mała grudkę – oczywiście uwierzyłem.
Dopiero w momencie naciskania przeze mnie pokaz / przynieść odnotowałem kłamstwo.

Takich w zasadzie pierdółek było więcej ale czas je zatarł, no i szczerze były mało istotne.

Historia właściwa po studiach dorosłe życie, pracowałem i wynajmowałem pokój jedno osobowy w mieszkaniu dwu pokojowym w stolicy.
Moja współlokatorka była powiedzmy Agata, generalnie całkiem dobra relacje koleżeńska mieliśmy. Czasem pooglądaliśmy jakiś serial wspólnie, zjedli posiłek w mieszkaniu, pogadali o sprawach codziennych. Relacja nie rozwijała się w żaden sposób w sensie romantycznym czy głębokiej przyjaźni, ot spoko koleżeńska relacja.
Dziewczyna mieszkała dużo dłużej niż ja a wcześniejszym jej współlokatorem był właściciel mieszkania z którym miała bardziej przyjacielska relacje.
Po około roku mieszkania razem poprosiła mnie o pożyczkę, bo wraz z znajomymi rozkręcili biznes kawiarnie. Oczywiście bardzo zarzekała się ze odda, ze to na chwile, bo maja wysokie koszty utrzymania lokalu a gorszy tydzień i ze brakuje im hajsu na opłaty.
Tutaj udzielił mi się wyjątkowo jakiś mechanizm obronny, żeby nie dać się wkręcić.
Dopytywałem o to jak idzie biznes itp. na co potrzebuje, odpowiedzi były rozmyte, wyczułem kręcenie i lawirowanie.
Agata ciągle naciskała o pożyczkę w międzyczasie rozmowy. W końcu jej odmówiłem prosta odpowiedzią, nie mam, kopiłem samochód co było prawda i powiedziałem ze generalnie mam pustki na koncie.
Męczyła mnie jeszcze, ze może mniejsza kwota ze może chociaż 2-3 tys złotych wystarcza jej na start. Dla mnie to były wtedy duże pieniądze bo mniej więcej tyle zarabiałem za cały miesiąc,
Ponownie odmówiłem i zaproponowałem że jak też ma krucho z finansami to mogę częstować ją obiadami na mieszkaniu, od swojej mamy przywoziłem sporo jedzenia domowego.
Niestety nie spodobała się ta odpowiedz i nie skorzystała z darmowych obiadów.
Następne tygodnie parę razy chciała pożyczyć już mniejsze kwoty 1000, potem 500 itp.
Bardzo mi się nie podobało jej zachowanie, czułem się naciskany przez nią na pożyczkę, a tym bardziej naciskała tym bardziej byłem przeciwny.
Doszło do tego ze zacząłem zamykać swój pokój na klucz gdzie wcześniej tego nie robiłem.

Parę tygodni później wracam po pracy na mieszkanie i jakoś tak pusto, zniknęły jej rzeczy z łazienki i kuchni zapukałem do jej pokoju i cisza, oczywiście nie wszedłem.
Kolejne dni później dzwoni mama właściciela mieszkania ze przyjedzie wyjątkowo za 2 dni i czy pasowało by mi uregulować wtedy opłatę za mieszkanie.
Tak regulowałem należność płacąc „do reki” , właściciel, jego rodzice, siostra podpisywali mi się w zeszycie ze opłaciłem za dany miesiąc pokój tak na wszelki wypadek wymagałem tego na papierze.

Przyjechali wszyscy właściciel siostra rodzice i powiedzieli ze Agata:
od 6 miesięcy nie płaci im za pokój, nie odbiera telefonów, nie mogą się z nią skontaktować.
Nawet gdy się udaje dodzwonić to obiecuje już jutro, za tydzień, za 3 dni przeleje pieniądze, potem ze przelała ale coś się zablokowało, ze ja okradli itp. generalnie bardzo dużo wymówek.
Generalnie wynieśli resztkę jej rzeczy, mało co zostało w jej pokoju, pochwalili mnie ze płace regularnie i bardzo im się podoba że zbieram podpisy w zeszycie wpłat, bo widza ze chcę być porządny.

Opowiedziałem o próbie pożyczki u mnie to byli w szoku i zastanawiają się ile długów narobiła u różnych ludzi.

O tym ile długów narobiła i ich następstwach przekonałem się parę miesięcy później.

Smutni panowie w czerni rozpoczęli serie dobijania się do drzwi, początkowo nie otwierałem, nie znam, nie do mnie, ale potrafili dzwonić pod drzwiami 1h i dłużej i walić w drzwi.
Po paru takich akacjach w końcu zacząłem otwierać drzwi bo się żyć na mieszkaniu nie dało.
Panowie w czerni okazali się całkiem sympatyczny, szukali Agaty która zaciągnęła pożyczki chwilówki w wszystkich możliwych firmach chwilówkach.
Po rozmowach i zapewnieniach ze facet to nie Agata, otworzyłem im tez drzwi na oścież w mieszkaniu, stali na korytarzu ale widzieli cale mieszkanie że żadnej kobiety tutaj nie ma.
Oczywiście objaśniłem im sytuacje ze nie wiem gdzie jest, gdzie mieszka, wiem tylko gdzie pracuje podałem im adres by tam jej szukali i mi dali spokój.
Później jeszcze z 2-3 razy przychodzili inni smutni panowie w czerni podobna gadka i w końcu system kredytów chwilówkowych ogarną ze ich pożyczkobiorca nie mieszka pod tym adresem i dali mi spokój.

Jaki morał tej sytuacji? Mimo ze dalej mam problemy z tym że jestem łatwo wierny to jednak w najważniejszej chwili zadziałał u mnie mechanizm ochronny i nie dałem się naciągnąć.
Tak się zastanawiam ile tacy smutni panowie w czerni mogą tak nachodzić ? Bo przyznam było to wtedy mocno stresujące dla mnie przeżycie.

Warszawa

by ~F4l

Jak prawie w Zieleńcu nie zabiłam dziecka. Jeżdżę wielkim wysokim autem. Umówiłam…

Jak prawie w Zieleńcu nie zabiłam dziecka.
Jeżdżę wielkim wysokim autem. Umówiłam się z moim dużym synem, że odbiorę go ze szkółki narciarskiej. Na drodze - dramat, parkowanie - niemożliwe niemal landarą, która się poruszam. No cóż, wyjechałam za miasto, zapaliłam, i w godzinie X wyjechałam po syna, żeby go zgarnąć. Jadę (albo stoję głównie) w stronę szkoły narciarskiej. Nagle moje auto, 2,5 toby stali, toczące się powoli za poprzednikiem, wrzuca mi red alert parkowania z prawej. Śnieg wali, więc normalnie bym to olała (te czujniki ciągle zapaduje śnieg, wtedy pikają) ale dałam po hantlach. Buksuje nawet na 4x4 ale stanęło auto w miejscu. I dobrze, bo jakiś idiota puścił dziecko mniejsze niż metr przez drogę. A za nim drugie. Wiecie, co widzę z pozycji kierowcy? Pół pompona czapki. Gdyby wyszedł dorosły pierwszy, to bym wiedziała, stała grzecznie i pół milimetra nie ruszyła. Dobrze, że zadziałał czujnik parkowania i ja instynktownie. Co trzeba mieć w głowie by puszczać tak małe dziecko między wysokie auta?!

Zieleniec

by nimrothel

Ze złotych myśli mojego Kierownika: "Żałoba to nie jest powód, aby być…

Ze złotych myśli mojego Kierownika:

"Żałoba to nie jest powód, aby być rozkojarzonym w pracy."

Biuro

by BornToFeel

Wybralem się kilka dni temu na basen. Ok super. Następnego dnia... Sikam…

Wybralem się kilka dni temu na basen. Ok super. Następnego dnia... Sikam boli, a najchetnieǰ cały czas trzymam penisa w ciepłej wodzie.

Wybralem się do internisty, a ten skierowanie Cito do urologa.

A tetaz piekielność. Mam prywatną opiekę i tam termin za 2 dni.

NFZ marzec 2027r

Mpk

by Canarinios

Miał być komentarz, ale byłoby za długo. Niejaka AIKIDO napisała pod moją…

Miał być komentarz, ale byłoby za długo. Niejaka AIKIDO napisała pod moją historią o chamskiej matce w parku rozrywki Majaland napisała, że:
CYTAT: "kobieta zachowywała się jak "baba", bo ma niepełnosprawne dziecko, bo jest zmęczona, bo jest niezrozumiana, bo wiele razy musiała się wydrzeć żeby dostać dla dziecka to co mu się należy, bo wiele osób takich jak Ty mówiło jej że to jej problem a nie ich, bo czasami w tym zmęczeniu, stresie i strachu już nie ma siły na bycie miłą więc żeby chronić siebie wchodzi w tryb "baby".

Czy usprawiedliwieniem, dla chamskiego zachowania ma być złe traktowanie przez innych? Czy wiesz, ile osób ma traumatyczne przeżycia, np. z przemocą rówieśniczą, z alkoholizmem w rodzinie, z przemocą w rodzinie, z wykorzystywaniem seksualnym albo z inną przyczyną. Czy to oznacza, że automatycznie mają prawo do traktowania innych osób jak śmieci?

Jak było napisane w historii - do żadnej atrakcji nie było kolejki, bo było BARDZO pusto. Prawdopodobnie nigdzie nie musiała czekać nawet chwili ani powoływać się na swoje uprawnienia. Ewentualnie może musiała poczekać na zakończenie biegu karuzeli czy innej atrakcji, a mimo to od razu przyszła w trybie "bo mi się należy" i "należy mi się, więc będę egzekwować bez mydła".

Ile osób Twoim zdaniem wie, co oznacza kolor opaski, która zresztą była ukryta pod rękawem? Może powinny byc oznaczenia, jak w sklepach - widzisz osobę z opaską w kolorze X? To znak, że ma prawo korzystać z atrakcji bez kolejki.


CYTAT: "A wyjścia w miejsca publiczne jest formą terapii, bo dziecko obserwuje zachowanie zdrowych osób. Ludzie z autyzmem muszą się wielu rzeczy wyuczyć które neurotypowi dostają za darmo w rozwoju".

No i ciekawe, jaką lekcję dostały te dzieci? Drzyj się, aż osiągniesz cel? Good job!

by ooomatko

Na dwa dni przed Wigilią zmarł mój Dziadek. Złożyłem wniosek o urlop…

Na dwa dni przed Wigilią zmarł mój Dziadek.

Złożyłem wniosek o urlop okolicznościowy. Kierownik zażądał aktu zgonu na potwierdzenie. Żadnych kondolencji, żadnego współczuję, tylko suche "przynieś akt zgonu".

Dla kontrastu moja ciotka od szefa usłyszała wyrazu współczucia oraz by wzięła tyle wolnego ile potrzebuje.

Dla Was może to pierdoła, może nie, ale ja zdecydowanie wolałbym być potraktowanym przez szefa tak jak moja ciocia.

Biuro

by BornToFeel

Dzisiaj będzie o piekielnym Panu Barberze. Ze względu na PESEL jestem już…

Dzisiaj będzie o piekielnym Panu Barberze.

Ze względu na PESEL jestem już łysy. Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że nie ma sensu płacić regularnie 140 zł za strzyżenie głowy i brody, kiedy łeb i brodę mogę doprowadzić do wizualnie przyjemnego stanu w 15 minut. Jednak, jak wiadomo, nie będzie to poziom profesjonalny i raz na parę miesięcy muszę udać się do specjalisty, żeby wyrównał i podciął mi to i owo.

Tym razem nie było inaczej. Umówiłem się do miejsca, które już dobrze znałem, ale ponieważ mój barber nie miał terminów, skorzystałem z usług innego pana (celowo z małej litery) w tym samym przybytku, licząc na podobną jakość usług. Fryzjer był obcokrajowcem zza wschodniej granicy i chyba nie do końca rozumiał nasz rodzimy język — to ważne dla historii.

Początkowo wszystko wyglądało dobrze: cześć, cześć i do dzieła. Zapytany, co robimy, powiedziałem tylko, że chcę, żeby wyrównał mi brodę — dosłownie tymi słowami. Barber o nic nie dopytywał, tylko zabrał się do roboty, zerkając czasami na odpalony telewizor i żartując sobie z innymi barberami, którzy akurat nie mieli klientów. Jak to u barbera, początek wykonywany jest na siedząco, na fotelu, i żeby dokładnie ogolić szyję oraz zapanować nad linią brody, fotel przechylany jest do tyłu, a klient bardziej leży niż siedzi. Czekając na koniec strzyżenia, obserwować można tylko plamy na suficie. Kiedy pan skończył i zobaczyłem się w lustrze, prawie się poryczałem — moja zapuszczana od paru miesięcy broda zniknęła. Z dobrych 8 cm zostało może pół do centymetra. Szybko zapłaciłem i wyszedłem.

Kiedy doszedłem do siebie, ogarnęła mnie straszna wściekłość. Jakim prawem, bez konsultacji i pytania, barber robi, co mu się podoba, i kompletnie nie słucha klienta? Jedyne, co mogłem w tej sytuacji zrobić, to okrasić usługę odpowiednim komentarzem. Taki też zamieściłem i pierwszy raz w życiu wystawiłem opinię na 1 gwiazdkę, punktując wszystkie mankamenty wizyty i dodając do tego odpowiednie zdjęcia (przed i po wizycie).

Po niecałych 20 minutach od wystawienia opinii dostałem telefon z obcego numeru — nie odebrałem. A po chwili parę wiadomości na WhatsApp. Tak, to był ten barber, który miał do mnie pretensje i pytał się, czemu nie powiedziałem mu tego wszystkiego w twarz i czemu wystawiłem taką złą opinię. Po chwili refleksji napisał, że chyba mnie nie zrozumiał i że zaprasza na darmowe strzyżenie, żeby mógł naprawić swój błąd, bylebym usunął negatywny komentarz. No, jestem ciekawy, jak przyklei mi z powrotem na twarz to, co zgolił.

uslugi fryzjer

by ~Gitar

Zgodnie z moimi spostrzeżeniami ludzie nie za bardzo chcą pomagać. Albo nie…

Zgodnie z moimi spostrzeżeniami ludzie nie za bardzo chcą pomagać. Albo nie mogą, co jest w pełni zrozumiałe, ale reagują na to agresją.

Ciągną się za mną sprawy sądowe, do tego (byłemu już) partnerowi pożyczyłam pieniądze - w związku się sobie pomaga, prawda? A jednak to wszystko co mi zrobił doprowadziło do tego, że nie byłam w stanie pracować. Potrafiłam płakać całe dnie. Miałam zacząć nową pracę, ale psychika nie pozwalała i żyłam z oszczędności. W pewnym momencie potrzebowałam karmy dla kota. Co jak co, ale on musiał mieć jedzenie. Napisałam więc post na jednej grupie i poprosiłam o pieniądze z obietnicą wysłania paragonu lub przesyłkę do paczkomatu.

Przez komentarze dosłownie ryczałam przed telefonem, bo zostałam nazwana oszustką. W końcu jedna pani zaproponowała, że zrobi paczkę i to było naprawdę cudowne. Nie otrzymałam żadnej pomocy jako ofiara przestępstwa. Uczelnia również nie dała mi żadnej zapomogi, bo brakowało jednego dokumentu, którego nie da się prawnie dostać. Długo by opowiadać...

To wszystko co przeszłam sprawiło, że zaczęłam wątpić w ludzi. No bo dlaczego osoba, która psychicznie jest na dnie musi jeszcze czytać komentarze, że jest oszustem? Jakaś pani nawet napisała, że "no tak, ludzie nie chcą pomagać to wykorzystują fakt posiadania zwierząt lub dzieci". Przecież nie zjadłabym tej karmy, naprawdę mi zależało na dobrobycie mojego przyjaciela, członka rodziny. Którego i tak zaraz mogę stracić.

Niedługo mogę stracić całe dotychczasowe życie, dlatego proszę was, nie oceniajcie ludzi tak szybko. NIGDY nie wiecie jaką walkę ktoś toczy.

Polska

by ~A22

Jestem niewielkim Przedsiębiorcą w usługach. Czasami potrzebuję 1 pracownika na 2 miesiące,…

Jestem niewielkim Przedsiębiorcą w usługach. Czasami potrzebuję 1 pracownika na 2 miesiące, czasami 10. Typowa umowa zlecenie. Godziny pracy elastyczne, Pracownik sam może je sobie ustawić jak mu wygodnie. Stawkę zawsze daję kilkanaście procent wyższą niż minimalna - błędnie myśląc, że jak zapłacę lepiej to pracownik będzie chociaż trochę zaangażowany. Oczywiście z możliwością premii i podniesienia stawki podstawowej. Wszystko zależy jak Pracownik pracuje.
Tyle się teraz słyszy, żeby Młodzi nie dawali się wyzyskiwać, żeby nie robili za miskę ryżu. Że IM się należy. Niby tak. Ale od dwóch lat nie trafiłam na młodego człowieka, który spełniłby minimum oczekiwań. Np. mamy do wprowadzenia do Excela dane. Średnio, z palcem w doopie wpisuje się ok 40-45. Po dwóch tygodniach od wdrożenia (to nie jest zbyt skomplikowana praca) Pracownik wpisuje 4. Drugi wpisuje 6. Ani jeden Pracownik na siebie nie zarobił. Dołożyłam do nich z własnej kieszeni po 5 tyś. złotych. Mimo, że biznes byłby dobry i dochodowy dla Wszystkich, Młodzi wolą leżeć i iść do następnego frajera, który będzie musiał im zapłacić za nic

by ~ZaDobry1

Żeby mieć cały obraz sytuacji polecam zapoznać się z dwoma poprzednimi historiami…

Żeby mieć cały obraz sytuacji polecam zapoznać się z dwoma poprzednimi historiami na ten temat: #92344 #92391

Znowu urlopy.
Jak wspominałem w poprzednich historiach jestem na etapie przeglądania ofert pracy.
Zakładam, że cały proces potrwa długo. Z tego powodu, gdy w obecnej firmie padło, że możemy rozpisywać sobie urlopy na 2026 rok, to wpisałem swoje plany.

W końcu nie wiem, czy spędzę tu jeszcze trzy, sześć czy dziewięć miesięcy nim znajdę coś co będzie mi odpowiadać.

Odkąd tu pracuje istniała niepisana zasada "kto pierwszy ten lepszy". Tak więc z racji, że swoje plany już uknułem (wycieczki zagraniczne), a inne knucia nie wymagały, bo jeżdżę tam co roku (konwent larpowy/terenowy i festiwal metalowy), to praktycznie od razu wklepałem daty do systemu. Uprzedziłem też na czacie teamowym o moich planach. Miesiące w jakich planowałem nieobecności to koniec maja, pierwsza połowa lipca zahaczająca o drugą (dosłownie 2 wypadają w drugiej połowie), pierwsza połowa sierpnia i druga połowa września.

Dzień później mieliśmy nasze co tygodniowe spotkanie organizacyjne. Na tymże spotkaniu Kierownik obwieścił nową zasadę jaką wprowadza. Mianowicie: "w okresie wakacyjnym tj. od początku drugiej połowy lipca do końca pierwszej połowy września każdy może wziąć urlop tylko jeden raz."

W rzeczywistości Kierownika prawo działa wstecz bowiem stwierdził, że w związku z tym nie zaakceptuje mi sierpniowych planów pomimo braków obiekcji kolegów z zespołu.

Teraz zajrzałem do kalendarza urlopowego. Kierownik wpisał sobie urlop dokładnie w tym sierpniowym terminie, który wpisałem wcześniej ja.

Cóż. Widać jego obietnice "wpisujecie tak jak wam pasuje, ja się dostosuje jako ostatni" były warte tyle co nic.

Z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzę tego człowieka.

Dzień później na co tygodniowym spotkaniu

Biuro

by BornToFeel
Następna strona