Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

Aby ponarzekać trochę. Jakiś czas temu wyprowadziłam się z domu. Wiecie, krok…

Aby ponarzekać trochę.

Jakiś czas temu wyprowadziłam się z domu. Wiecie, krok w dorosłość, koniec z życiem na garnuszku, trochę wolności, ale i dużo więcej odpowiedzialności.
Z wyprowadzką przyszła i praca. Właściwie pierwsza na etat, dotąd pracowałam tylko wakacyjnie.

Ale chyba nigdzie nie może być za dobrze, bo trochę mam zażaleń.

1) Współpracowniczki

Zaczynając pracę oznajmiono mi jasno, że oprócz mnie i jednej dziewczyny cały zespół ma kilkuletnie doświadczenie i powinnam zdanie ich szanować, bo ogarniają sklep bardziej. Ja się z tym nie kłóciłam, chętnie zadawałam pytania, próbowałam nauczyć się wszystkiego w miarę na szybko, żeby nie tracić i mojego, i ich czasu. Problem w tym, że Panie w twarz mi się uśmiechają, mówią, że sobie radzę, ale sekretnie idą na skargę do Kierowniczki jakich to ja błędów nie robię. Oczywiście zbieram za to solidnie, szczególnie teraz, gdy pracuję już prawie dwa miesiące. Ani razu nie usłyszałam wprost, że robię coś źle, tylko od razu musiałam urządzać sobie pogawędki z Kierowniczką.

2) Kierowniczka sama w sobie.

Nie studiuję, pracuję na zleceniówce, 8h dziennie 5 dni w tygodniu. Czasem częściej. Nigdy mi się nie zdarzyło poprosić o wolne w konkretny dzień, bo nie potrzebowałam, dzień jak dzień, jestem w nowym mieście i jeszcze nie mam tu znajomych. Jedynie poprosiłam, żeby dała mi znać trochę wcześniej niż o godzinie 19:00 w przeddzień wolnego, że będę je miała, bo chciałam odwiedzić rodziców.

Ale ostatnio odnowił mi się kontakt ze starym znajomym, nie widziałam gościa pięć lat okazało się, że mieszka relatywnie blisko (1,5h pociągiem, ale serio, super facet, jestem w stanie pojechać) i poprosiłam o wolne w konkretne dni - niedzielę i poniedziałek i żeby w sobotę pracować na porannej zmianie, żeby o ludzkiej godzinie do znajomka dojechać. Naiwna, myślałam, że po dwóch miechach pracy bez szemrania i jakiejkolwiek niedyspozycyjności moja prośba by przeszła, ale spotkałam się z odmową, bo "oni chcą jechać do rodziny i nie ma kto za mnie stanąć". No nie powiem, trochę przykro.

I tak, zdaję sobie sprawę, że to najpewniej zderzenie małolaty z rzeczywistością i "prawdziwym życiem", ale jednak trochę kłuje w bok.

praca

by Erick
Dodaj nowy komentarz
avatar pasjonatpl
17 19

Pracujesz tam tylko 2 miesiące, więc jeśli chodzi o wybór dni wolnych, to oczywiste, że inni mają pierwszeństwo. Ale jak kierownik to zrobił na zasadzie "nie, bo nie", to jest piekielny. Co do współpracownic, to dla odmiany ty idź na skargę, że w niczym ci nie pomagają, nie szkolą, nie tłumaczą, choć to ich obowiązek.

Odpowiedz
avatar mesing
17 17

@pasjonatpl: Może Cię to zdziwi ale ona tam nie przepracowała nawet jeszcze jednego dnia. Ona co najwyżej realizuje umowę zlecenie. Ma to swoje wady ale i zalety. Wolne można sobie wziąć kiedy się chce a nie kiedy kierownik pozwoli (kierownik nie jest przełożonym zleceniobiorcy - zresztą nikt nie jest), minusem jest np. brak płatnego urlopu oraz jeśli nie przewiduje tego umowa brak płatnego zwolnienia lekarskiego (składki na ubezpieczenie chorobowe są nieobowiązkowe).

Odpowiedz
avatar xpert17
18 18

@mesing: autorka historii chyba i tak sama nie wie na jakiej zasadzie "pracuje", bo raz pisze "właściwie pierwsza na etat, dotąd pracowałam tylko wakacyjnie", a raz "pracuję na zleceniówce". Z takimi dowodami, że pracuje się pod nadzorem kierowniczym w wyznaczonym miejscu i czasie, nie wahałbym się ani chwili przed pójściem do sądu pracy.

Odpowiedz

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 30 listopada 2021 o 8:22

avatar mesing
8 8

@xpert17: I tu się zgadzam w całej rozciągłości. Skoro pracuje w wyznaczonym czasie, wyznaczonym miejscu pod kierownictwem narzuconym przez zleceniodawcę to wyczerpuje to znamiona pracy na etacie i w związku z tym powinna być podpisana taka umowa.

Odpowiedz
avatar Etincelle
3 3

@mesing: mogłaby. Pytanie tylko, czy by chciała. Przecież zdarza się, że to pracownik z jakichś względów nie chce wiązać się umową o pracę.

Odpowiedz
avatar mesing
3 3

@Etincelle: Zdaję sobie z tego sprawę, że jest całkiem spora grupa osób, którym nie zależy absolutnie na umowie o pracę gdyż nie chcą wiązać się cyrografem z jednym pracodawcą. Najczęściej są to tzw. wolni strzelcy żyjący od jednego zlecenia do drugiego a czasami realizujący kilka zleceń jednocześnie dla kilku zleceniodawców.

Odpowiedz
avatar Erick
1 1

@xpert17: umowę mam zlecenie, ale mówiąc o etacie miałam na myśli progi czasowe i codzienność pracy.

Odpowiedz
avatar konto usunięte
4 4

Narazie to zetknęłaś się z nadużyciem prawa

Odpowiedz
avatar Tee_can_do_that
8 8

W kwestii pierwszeństwa przyznawania wolnego: koleżanka opowiedziała mi kiedyś, że jej wujek kawaler co roku dostawał przez kilkanaście lat dyżur w każde święta, bo on nie ma rodziny, to może siedzieć. Tyle, że on nie miał żony i dzieci, ale rodziców i rodzeństwo owszem. Ale co tam...

Odpowiedz
avatar nursetka
5 5

@Tee_can_do_that: Typowe.. dzieciaci moga isc do domu wczesniej, dostawac urlopy kiedy chca po ferie czy inne przerwy semestralne, ci co mieszkaja daleko tez itp itd

Odpowiedz
avatar didja
2 2

Autorki, dostałaś doraźne zlecenie, jak rozumiem, pomocy personelowi zatrudnionemu w sklepie, z terminem wykonania do dnia z umowy, więc nie masz żadnego wolnego ustalonego przez pracownika na stanowisku kierownika. Sprawdź, co masz w przedmiocie umowy. Jeśli czynność, np. rozłożenie towaru na regałach, to pracujesz, aż rozłożysz, potem idziesz do domu. Jeżeli pomoc kasjerską przez 8 godzin, 6 dni w tygodniu, to kasujesz 8 godzin przez 6 dni, ale nic więcej nie robisz. I nie masz urlopu ani chorobowego. Tak działa umowa zlecenie.

Odpowiedz
Udostępnij