piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

Krótko i na temat. Pracuję w kawiarni o czym już pewnie pamiętacie. Pewna pani po tym jak złożyła u mnie zamówienie, dostała je i wypiła kawkę ze smakiem, złożyła skargę że to jest niemoralne i nieetyczne aby w miejscach publicznych pracowały osoby z piercingiem i tatuażami na wierzchu, bo pobożne osoby i dzieci na to patrzą.

Jeśli chodzi o mój piercing, posiadam kolczyk w wardze i w nosie, nie żeby cała twarz. Tatuaże... mamy firmowe koszulki polo, co za tym idzie mój tatuaż na przedramieniu siłą rzeczy jest na widoku.

Pani nie wyglądała na zniesmaczoną czy urażoną, jeśli to się kłóciło z jej poczuciem estetyki i przekonaniami religijnymi mogła po prostu wyjść, i tak byłam sama na zmianie, nie było szansy aby obsłużyła ją "normalna" osoba.

Ale nie, lepiej szukać w dupie smaku i problemów tam gdzie ich nie ma. A kawę jeszcze na pożegnanie zachwalała...

by RudaRakieta

Jestem dumnym właścicielem krzyżówki agroturystyki z pensjonatem i hotelem dla koni.

Rezerwacje przyjmujemy telefonicznie lub poprzez stronę i wpisujemy w stosowny program, przyjęcia gości dokonuje ta osoba, która aktualnie szwęda się w okolicach "recepcji", za którą służy bar. Przeważnie jest to moja Żona, jednak, jak pisałem powyżej, nie ma monopolu na ich witanie.

I cóż, dzisiaj rano, do głównego budynku, a dokładnie do jadalni, zwabiły mnie w trybie ekspresowym dzikie wrzaski i łomotania.

Włażę i widzę naszych stałych gości - Panią Iksińską oraz Pana Iksińskiego, którzy zioną w siebie nawzajem huraganowym ogniem.

Gdzie palec diabła?

Każde z nich, niezależnie od siebie i w tajemnicy przed drugim, przyjechało z "osobą towarzyszącą"...

za linią przed którą zawracają bociany

by Monoslad

Kupiłem domek letniskowy w sąsiedztwie Władysławowa tak mniej więcej 10 minut piechotą do jego centrum i tyle samo do plaży. Prosty murowany na poddaszu jeden pokój, na dole drugi oraz łazienka i kuchnia. Woda i ogrzewanie elektryczne pozwalają na teoretycznie całoroczne użytkowanie. No, ale w praktyce od Maja do Października. Traktuję to jako działkę gdyż albo pociągiem lub wozem 2,5h jazdy i jestem nad morzem.

W każdym razie mam piekielnych kuzynów.
Jedna ciocia z jej rodzinką w postaci męża i dzieciarni po 13-15 lat.
Druga ciocia z mężem, oraz ich córki po około 19-21 lat.
Normą jest domaganie się kluczy w okresie wakacyjnym, bo przecież rodzina, a w tych regionach koszt domu do wynajęcia to około 150-250zł doba.
Zawsze grzecznie odmawiam, a pomysłów mają co niemiara.
A to bo nad morzem drogo, a to córeczki chciały wpaść na weekend z paczką czytaj dwudziestoma osobami w postaci bydło przeszło itd.
Ale rozwaliła mnie ciotka co przyjechała z dziećmi.

Otóż długi weekend. Wjeżdżam w ulicę przy której stoi mój dom i w oddali widzę wóz ciotuni stojący pod moją bramą. Szybko skręcam w boczną i cicho podszedłem kawałek i tak siedzą w zapakowanym aucie całą rodziną i czekają na mój przyjazd. Cóż pojechałem na miasto i poszedłem na deptak, plażę potem obiadek i byłem w trakcie zakupów w robaczku z kropkami, gdy dzwoni ciotunia.

Gdzie jestem! Żadnego hej czy coś grzecznościowego.
Jak to wracam zaraz do domu tylko zakupy kończę.
By my już czekamy od kilku godzin!
Ok kupie w takim razie ciasto jeszcze i za 5 minut jestem.

Dzwonie po kilku minutach. No jestem w domu, gdzie jesteście.
No jak to pod bramą. Jaką bramą, pod blokiem nie mam bramy.
No jaką we Władysławowie.
Aaa tutaj, ale ja jestem w domu miałem jechać, ale cos mi wypadło.
K....wa, ojciec mówił, że jedziesz!!!
Co ja dzieciom powiem!!!

Sposób na darmowe nocowanie postaw przed faktem dokonanym.

rodzina

by libzol

Do szkoły w której uczę, pewnego dnia przyszły dwie młode dziewczyny z propozycją przedstawienia.

Przedstawienie miało polegać na pokazaniu zalet jedzenia warzyw, owoców, rezygnacji z mięsa i ogólnie zdrowego odżywiania.

Wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie, miała być wystawa, występ artystyczny, piosenki, film, rozmowa z ekspertem do spraw odżywiania i coś tam jeszcze. Wszystko za darmo w ramach wolontariatu na rzecz uświadamiania najmłodszych jak ważne jest zdrowe odżywianie.

Po prosu brać. Dodatkowo te dziewczyny naciskały, żeby przeprowadzić ten pokaz jak najszybciej bo chcą to pokazać w całym województwie, a czasu mało, najlepiej by było już następnego dnia.

Oczywiście dnia następnego było to niemożliwe, bo trzeba przygotować salę, przedyskutować to z pozostałymi nauczycielami itd. Chociaż i tak chciała to zorganizować w rekordowo szybkim tempie.

No i tutaj szczęśliwie pojawiłem się ja. Miałem coś do załatwienia w gabinecie i całkiem przypadkowo dyrektorka zapytała się mnie o salę gimnastyczną, czy planuję coś w takim a takim dniu.
Dodatkowo przedstawiła mi całą sytuację.

Tutaj zapaliła mi się lampka, jako że dosłownie parę dni wcześniej czytałem o "pokazie" w jednej ze szkół podstawowych, na której zamiast przedstawienia o zdrowym odżywianiu, pojawiły się plakaty cierpiących i maltretowanych zwierząt oraz tego jak powstaje mięso przeznaczone do spożycia. Była z tego nie mała afera chyba na całą Polskę.

Zapytałem dziewczyny, czy to nie one są z tej "organizacji uświadamiającej" ale po ich minach już wiedziałem, że mam rację.

Dyrektorka podziękowała za propozycję, dała im do zrozumienia jak bardzo debilnym pomysłem jest takie "przedstawienie" dla dzieci w wieku zaczynającym się od lat 7.

Jedna coś tam pogadała pod nosem, że taki pokaz powinien być obowiązkiem dla szkół, żeby dzieci wiedziały skąd bierze się mięso.

Może i miała trochę racji, warto powiedzieć dzieciom skąd jest mięso, ale w sposób dostosowany do ich wieku.

szkoła

by ~Owo

Historia którą opiszę zdarzyła się na przełomie grudnia- stycznia. Jechałem wtedy autem dość późno jak tamte warunki pogodowe bo było to około 21 i do tego w terenie górzystym. Jadąc autem zauważyłem auto jadące na światłach awaryjnych, slalomem i w dodatku z rozbitą przednią szybą i uszkodzonym bokiem auta. Możecie mnie nazywać konfidentem, ale ten kierowca zbliżał się do miejscowości dość gęsto zamieszkanej gdzie dzieci latają jak chcą po drodze sam bym kilka razy kogoś potrącił.

Wezwałem patrol policja i jechałem za człowiekiem dobre 7km (zima trudne warunki). Dyżurny przełączył mnie do patrolu. Auto zostało zatrzymane. Dzień później dowiedziałem się że chłop miał 2 promile. I wcześniej uderzył o bandę.

Sądząc po blachach jakie miał na aucie do domu mógł mieć jeszcze z dobre 20km przez 3 miejscowości. Z tego miejsca chciałbym podziękować Policji za szybką akcję.

by kamilx11

Szukamy pracy - temat rzeka.

Mój chłopak postanowił zmienić pracę. W związku z podjęciem tak życiowej decyzji zaczął wysyłać CV. No i miał chłop "szczęście" gdyż odezwał się do niego pewien jegomość i zaprosił na rozmowę. Praca w magazynie.
Rozmowa kwalifikacyjna odbyła się w miejscu pracy czyli w magazynie. Warunku niczego sobie. Oczywiście najpierw umowa na okres próbny potem po dwóch miesiącach na czas określony. 3 zmiany jak to na magazynach bywa ale praca od poniedziałku do piątku. Wszystko do zaakceptowania więc w czym rzecz zapytacie?

No niestety nie zawsze można wierzyć w to co się usłyszy na rozmowie rekrutacyjnej. Chłopak pracował 2 tygodnie zanim otrzymał umowę która okazała się umową zlecenie!!! Za najniższą stawkę. Ponadto został zatrudniony przez agencję pracy a nie pracodawcę o czym nie był poinformowany wcześniej. A do tego w umowie widniał zapis, że agencja może zmniejszyć wynagrodzenie i ile sobie chce i jest to tylko jej decyzja.

Czas pracy niestety też nie miał nic wspólnego z ustaleniami. Druga zmiana rozpoczynała się w niedzielę o 14.00 i podobno kończyła w czwartek. "Podobno" bo kierownictwo kazało przychodzić do pracy również w piątek i sobotę. Najlepiej, żeby pracownik w ogóle nie opuszczał zakładu pracy bo po co tracić czas na dojazd do domu.

Podsumowując - uważajcie na oszustów i dopytujcie o wszystko. Wiele firm szuka darmowej siły roboczej, a swoje ogłoszenia powinni skierować do samotnych bezdomnych, bo po co płacić za mieszkanie jeśli się nie ma kiedy w nim mieszkać?!

Wrocław

by ~Karixxx

Do tej pory żyłem sobie w przekonaniu że świat może nie jest idealny, ale z drobnymi piekelnościami zawsze jakoś sobie można poradzić. Może miałem szczęście, że wszyscy kurierzy zawsze przyjeżdżali na czas, może wsiadałem do tych lepszych autobusów, gdzie kierowcy witali uśmiechem, a nieprzytrzaśniętymi drzwiami, no ale kluczowe słowo "miałem".

Zrobiło się chłodno więc nadeszła pora na wymianę kół na zimowe. Misja: samodzielnej zmiany kół zakończyła się niepowodzeniem w postaci urwanej nakrętki. Stając w obliczu takiej tragedii postanowiłem zdać się na mechanika, licząc na fachową obsługę, o ja naiwny.

Postanowiłem udać się do zakładu "Premium" z Kelles-Krauza w Radomiu (nazwa lekko zmieniona). Znając realia zadzwoniłem tydzień wcześniej w celu umówienia się na wizytę. Póki co nic jeszcze nie zwiastowało cyrku jaki się odbędzie. Pierwszy zgrzyt nastąpił po przyjeździe. Na dzień dobry spotkałem się ze standardową spychologią: "ja to nie jestem z tego działu, Pan szuka kogoś". Po przepytaniu chyba wszystkich pracowników udało mi się odnaleźć właściwą osobę. Jak się okazało Pan na chwilę wyszedł, no ale nic może miał jakąś ważną sprawę. Grunt że akcja ruszyła do przodu. Samochód na stanowisko, jazda do góry, najpierw wymiana 2 kół które pozostały po mojej próbie, a potem wymiana szpilki i nakrętki w trzecim kole. I tu pojawił się problem. Pan fachman odkręcił koło, po czym stwierdził, że nikt nie zamówił szpilek, więc nie może nic zrobić i zakręcił ponownie wyrazem twarzy mówiącym "Nie ma to nie ma, na ch*j drążyć temat". W zasadzie powinienem w tym momencie uciekać gdzie pieprz rośnie, ale że akurat za tydzień kończyło mi się badanie techniczne i mógłbym nie znaleźć innego mechanika na czas postanowiłem zostać. Tutaj szacunek dla Pana, który nadzorował pracę mechaników, gdyż postanowił poszukać czy może zestaw z jakiejś innej marki, które mają na stanie będzie pasować. Okazało się że jest jedna sztuka, która powinna być ok. Moja radość nie trwała długo gdyż Pan fachman podczas ponownego odkręcania tego samego koła urwał drugą nakrętkę. W obliczu takiej sytuacji zaproponowałem że zostawię samochód (na 3 z 5 śrub nie zamierzałem jechać), a Panowie jak już dojdą do ładu to oddzwonią kiedy samochód będzie "zrobiony". O dziwo telefon miałem już następnego dnia, ale ze względu na pracę auto mogłem odebrać dopiero kolejnego poranka.

Jednakże wszystko co się do tej pory stało można zrzucić na zwykły pech/niedopatrzenie, najciekawsze dopiero na koniec. Z ciekawostek mogę powiedzieć że gdy pojawiłem się na miejscu i zapytałem się gdzie można zapłacić i odebrać samochód chętnych było aż nadto. Ale wracając do historii, dostaję od miłego Pana kluczyk i kwotę do zapłaty: 168 zł. Kurczę myślę trochę drogo za wymianę 2 kół i 1 szpilki, wiec pytam się co wchodzi w skład tej ceny, uprzejmy Pan pokazuje na monitorze, a tam cuda. Poza wymianą dwóch kół dopisane 2 szpilki (po 30zł każda) oraz usługa wymiany 2 szpilek (47 zł każda). Jak łatwo policzyć 77 zł więcej niż miało być. Kwota może nieduża, ale skoro Pan fachman odkręcił bezproblemowo nakrętkę, 30s później ją zakręcił, a następnie po minucie próbując ją odkręcić urwał, to ewidentna wina leży po stronie zakładu i zakład powinien poczuwać się do odpowiedzialności za szkody jakie spowodował. Pan obsługujący najwidoczniej nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, więc skontaktował się z szefem. O dziwo szef, uprzedzając fakty prawdziwy burak, po wysłuchaniu sprawy stwierdził, że zakrętki się urywają bo (skracają długi monolog do jednego zdania) "tak już jest i z tym się nie dyskutuje". Na argumenty, że prawdopodobnie, krzywo lub za mocno były zakręcone zaczął jak mantrę powtarzać, że to zmęczenie materiału.

Ale jak wspomniałem szef okazał się prawdziwym Januszem biznesu i stwierdził, że w końcu klient nasz Pan to nie policzmy mu za 2 szpilki, tylko za jedna, ale za to podniesiemy cenę wymiany 1, tak że finalnie będzie 190 zł czyli jeszcze więcej. Nasz Janusz biznesu nie przewidział tylko, że całej rozmowie przysłuchuje się około 8 przyszłych klientów, z których połowa po usłyszeniu tego zagrania wyszła bez słowa. Po tym fakcie zdając sobie chyba sprawę z własnych poczynań postanowił lekko obniżyć cenę do 160 zł. Jak powszechnie wiadomo nie kłuć się z kretynem, bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem, postanowiłem odpuścić, tym bardziej, że niedługo musiałem iść do pracy.

Do ciekawostek dodam fakt, że w trakcie rozmowy zaczął twierdzić, że on się nie zajmuje wymianą szpilek i to jest niemożliwe żebym się do nich umawiał. Natomiast Pan Janusz biznesu nie zdawał sobie sprawy, że każda rozmowa w moim telefonie jest nagrywana (od momentu próby wciśnięcia mi kolejnej super oferta telefonicznej ). Po usłyszeniu nagrania mój rozmówca najpierw się zapowietrzył, a później zaczął wygrażać policją, co spowodowało tylko, że kolejne 2 osoby wyszły.

Radom

by Fasthand

Nie boję się psów, ale się na nich nie znam. Nie przepadam również za niektórymi ich zachowaniami, zwłaszcza za lizaniem i skakaniem na ludzi. Jak względnie znany mi zwierzak ma ochotę, mogę bez problemu pogłaskać lub rzucić piłkę lub patyk.

Jednak bardzo denerwujący jest kontakt wymuszony przez właściciela, który nie ma żadnej kontroli nad zwierzęciem. I jeśli idę na spacer do parku, nie chcę mieć spodni pobrudzonych przez brudne psie łapy. Ani poślinionych włosów.

Ponieważ się na psach nie znam, nie wiem, jakie intencje ma lecący na mnie Burek, czy inny Azor. Nie domyślę się, że szczekający i biegnący na mnie pies "chce się tylko bawić". Już mniejsza o mnie, ale na spacerze z małym dzieckiem też spotkały mnie takie sytuacje.

Z innych sytuacji: czasami spacerował ze mną pies sąsiadki. Rozmiarami przypomina owczarka, bardzo fajny i posłuszny zwierzak, ale zawsze na smyczy, bo nie wiem, czy wróciłby na moje zawołanie. Tylko co z tego, skoro podleci inny luzem, spokojnie się obwąchują, ten nagle się na "mojego" rzuci, a właściciel przyjdzie spacerowym kroczkiem i "Ojej, zapomniałem zapiąć psa"?

psy właściciele

by ~KotNaSpacerze

Wiadukt, ostry zjazd w dół. Jest ciemno, miejsce niezbyt dobrze oświetlone, idę sobie powoli. Nagle słyszę, jak rowerzysta się drze, żebym się odsunęła. Jedzie ostro w dół, nie użył dzwonka, ledwie odskoczyłam, zanim zrobił mi z tyka garaż.


Kretyn jechał prawą stroną wiaduktu - chodnikiem, przeznaczonym dla pieszych. Lewa strona jest przeznaczona dla rowerów - piękna, równa ścieżka rowerowa, gdzie piesi raczej nie będą wędrować.

wiadukt.

by Gaja_Z_czekolady

Pewna firma w pewnym mieście w Polsce posiada w jednym budynku stację kontroli pojazdów oraz serwis samochodowy.

Pewien kierowca postanowił sprawdzić światła samochodu w serwisie, gdyż zdawało mu się że mogą nie działać dobrze; Mechanik podszedł do samochodu, posprawdzał wydał werdykt 'nie widzi problemu z tymi światłami'. Kierowca przekazał klucze diagnoście by odklepać wymóg okresowego badania technicznego.

W raporcie diagnosty pojawiły się pozycje według których światła są niesprawne oraz klosz tego samego światła jest uszkodzony. Diagnosta klucze odebrał mniej niż 5 minut po werdykcie mechanika.

stacja kontroli pojazdów i serwis

by ~pewienkieroowca
Następna strona