piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

Będzie o kierowcach karetek, a konkretniej o jednym, który dość często przejeżdża przez moje okolice. Aby uprzedzić pytania/komentarze i wyjaśnić, dlaczego znam temat z dwóch stron, muszę wspomnieć, że swego czasu pracowałem jako kierowca pojazdów uprzywilejowanych (prywatna firma zajmująca się transportem medycznym), a obecnie jestem strażakiem ochotnikiem, więc często mam okazję obserwować jazdę "na bombach" z wnętrza wozu strażackiego, a czasem nawet zza jego kierownicy.

Ale do rzeczy.
Otóż wspomniany na wstępie pan kierowca pomylił chyba uprawnienia wynikające z jazdy "na sygnale" z kodem na nieśmiertelność w grze-ścigance. Z przepisów jasno wynika, że kierowca pojazdu uprzywilejowanego (czyli mający włączone JEDNOCZEŚNIE sygnały świetlne i dźwiękowe) ma prawo nie stosować się do przepisów pod warunkiem, że nie stworzy zagrożenia w ruchu drogowym (np. jak wjeżdża na czerwonym świetle, to ma się upewnić, że wszyscy go widzą i ustąpią pierwszeństwa - jak zderzy się kimś jadącym na zielonym, to będzie jego wina).

Dziś po raz kolejny (już wcześniej widziałem jego ekscesy) byłem świadkiem szaleńczej jazdy owego pana kierowcy. A, zapomniałem dodać, że porusza się on karetką przewozową, więc nie jeździ do wypadków, z reguły nie wozi też pacjentów w stanie zagrożenia życia. Pan kierowca najwyraźniej uważa, że jak włączy "dyskotekę" i "gwizdki", to samochody przed nim magicznie znikną. Normą w jego wykonaniu jest wiszenie pół metra za zderzakiem pojazdu, który nie ma gdzie uciec (krawężnik 25 cm, rów, mostek z barierkami itp.) i napie*dalanie dodatkowo klaksonem. Wyprzedzanie na trzeciego NA ZAKRĘCIE bez widoczności, ewentualnie na skrzyżowaniu czy przejściu dla pieszych - też norma. Ogólnie "god mode on", koko dżambo i do przodu.

Dziś na moich oczach prawie skasował wysepkę ze znakami i rozpieprzył dwa normalnie jadące auta, a chwilę wcześniej omal nie wbił się czołowo pod ciężarówkę. Ja rozumiem, że możliwość pozapie*dalania sobie na publicznej drodze może niektórych przyprawiać o niezdrową ekscytację, ale ten chłop prędzej siebie albo kogoś zabije niż komuś pomoże.

Wszystkim, którzy napiszą, że "przecież on się spieszy na ratunek", przypominam, że to karetka transportowa, nie ratunkowa. A nawet gdyby, to chyba lepiej dojechać do pacjenta kilkadziesiąt sekund później, niż wcale - w razie wypadku nie dość, że pacjenta nie będzie miał kto ratować, jak taki kierowca-geniusz rozpieprzy karetkę, to jeszcze do rozbitej załogi potrzebny będzie kolejny zespół ratowników.

Przy okazji mała rada dla wszystkich kierowców "zwykłych" aut: jeśli wisi wam na ogonie karetka, straż czy jakikolwiek inny pojazd uprzywilejowany, a nie macie możliwości ustąpienia mu drogi (bo np. jest zbyt wysoki krawężnik, nie ma pobocza lub jest zawalone śniegiem itd.), to nie zwalniajcie! Przyspieszcie, żeby pojazd za wami jechał jak najszybciej. Zjedźcie z drogi dopiero, jak będzie na to bezpieczne miejsce. Nie panikujcie, nawet jak kierowca takiego pojazdu będzie wam napie*dalał klaksonem czy trąbami - albo jest niedoświadczony, albo narwany, ale poniosła go adrenalina. Nie pomożecie, jeśli zatrzymacie się w wąskim miejscu i zablokujecie mu drogę.

Aha, fotoradarami w takich sytuacjach też się nie przejmujcie - jadąc przed pojazdem na sygnale, nie bójcie się przekroczyć prędkości czy wjechać na czerwonym (upewniając się, że nie wjedziecie komuś pod koła!), bo fotoradar oprócz was zarejestruje także pojazd uprzywilejowany i spokojnie unikniecie mandatu.

by timo
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar kitusiek
13 13

Po tym, ile się naoglądałem filmików na YT z kamery z "oczu" karetki (Ambuchannel), nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś prowadzi karetkę tak, że zaraz za nią powinna jechać jeszcze jedna - żeby pozbierać załogę tej pierwszej. Może nagraj któryś z jego przejazdów i gdzieś to zgłoś? Wypadek z jego winy to tylko kwestia czasu.

Odpowiedz
avatar timo
7 11

@kitusiek: cóż, czasem widuję nieodpowiedzialne zachowania kierowców pojazdów uprzywilejowanych, ale są to jednostkowe przypadki - rozumiem presję, pod jaką pracują i wiem, że czasem może ich ponieść. Szczególnie w sytuacji, kiedy zgłoszenie (dla OSP - przypadek z życia wzięty) brzmi "facet nieprzytomny, nie oddycha, najbliższa karetka może być za 30 minut, śmigło zajęte, róbcie co możecie". Adrenalina działa, ale (z założenia) po to są psychotesty, żeby tych nieodpornych na stres w takich sytuacjach nie dopuścić do jeżdżenia pojazdami uprzywilejowanymi. Co do nagrania, to zwykle jest tak, że karetkę słyszysz i chwilę później już widzisz, a nie wiesz z góry, że to właśnie ten delikwent. A zgłaszanie na policję jest pozbawione sensu - z założenia policja nie zatrzymuje pojazdów na sygnale, bo żaden policjant nie zaryzykuje, że zatrzyma karetkę z pacjentem, dla którego faktycznie liczą się sekundy. Zresztą zasadności jazdy na sygnale też nikt nie jest w stanie skontrolować, bo policjanci nie mają kwalifikacji do tego, żeby ocenić, czy stan pacjenta wymaga jazdy w trybie uprzywilejowanym. Tak więc wiele przepisów jest po prostu martwych. Żeby nie było, mam bardzo duży respekt dla służb na sygnale i staram się w każdy możliwy sposób ułatwić im przejazd. Dlatego szczególnie wkurzają mnie tacy delikwenci, jak opisany w historii.

avatar m_m_m
2 4

@timo: Najzwyklejsze rejestratory jazdy pracują w pętli i zaczynają działać jak przekręcisz kluczyk.

avatar timo
4 6

@m_m_m: tyle, że może raz trafiłem na tego "miszcza" jadąc autem. Zwykle widzę go z okna, spod sklepu itd. Faktycznie rejestrator byłby najlepszy do udokumentowania jego jazdy, szczególnie taki przód+tył z GPS-em.

avatar BlueBellee
15 15

@bloodcarver: "Chamowania"?! I to już gdybanie level expert.

avatar timo
16 16

@bloodcarver: moja rada od myślenia nie zwalnia. "Nie zwalniajcie", jeśli z przodu jest wolne miejsce itd. Wydawało mi się, że dla każdego myślącego człowieka jest to oczywiste. Widocznie niektórzy mają problem ze zrozumieniem przekazu. Mam nadzieję, że nie posiadasz prawa jazdy.

avatar Dominik
10 10

Co do ostatniego akapitu, to chciałbym przypomnieć sprawę karetki złapanej przez fotoradar, gdzie kierowca musiał do sądu z papierami chodzić bo mu jakiś baran ze straży wioskowej mandat wystawił.

Odpowiedz
avatar exeQtor
7 7

@Dominik: Tym bardziej że na zdjęciu nie zawsze wyjdzie moment że karetka jechała na sygnale, wtedy kierowca karetki musi zawsze się z tego tłumaczyć, a co dopiero kierowca taka karetkę poprzedzający?

avatar Baobhan_Sith
6 6

Jeśli widzisz nadużycia i stwarzanie niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia a do tego spotykasz ten pojazd często i jesteś w stanie go zidentyfikować to swoje uwagi powinieneś zgłosić odpowiednim służbom / jego przełożonemu - to w przeciwieństwie wpisu na piekielnych może coś zmienić.

Odpowiedz
avatar timo
-3 3

@Baobhan_Sith: tyle, że bez dowodu niewiele to da. Jeśli tylko uda mi się nagrać jego wyczyny, to na pewno sprawy nie zostawię. Co do zgłaszania, to tak jak napisałem wcześniej: "zgłaszanie na policję jest pozbawione sensu - z założenia policja nie zatrzymuje pojazdów na sygnale, bo żaden policjant nie zaryzykuje, że zatrzyma karetkę z pacjentem, dla którego faktycznie liczą się sekundy".

avatar WilliamFoster
3 3

@timo, pytanie tylko, czy w ogóle miał prawo jechać na "gwizdkach"? Transportowa raczej rzadko musi, bo pacjent do transportu powinien być stabilny. Zdarza się, że takie firmy obsługują szpitale i rozumiem jazdę na sygnale, jeśli pacjent jest przewożony pilnie do innej placówki, choć wtedy logicznym wydaje się raczej skorzystanie z karetki z lekarzem. Więc jak na moja logikę i znajomość tematu, to mamy tutaj do czynienia z samowolką. A za to facet może poważnie beknąć. Nie baw się w zbieranie dowodów ale powiadom jego pracodawcę. Już oni sobie doradza co i jak, bo takie ekscesy to dla nich zbyt duże ryzyko.

avatar timo
0 0

@WilliamFoster: Odnośnie stanu pacjenta, to też pisałem o tym w jednym z poprzednich komentarzy: "z założenia policja nie zatrzymuje pojazdów na sygnale, bo żaden policjant nie zaryzykuje, że zatrzyma karetkę z pacjentem, dla którego faktycznie liczą się sekundy. Zresztą zasadności jazdy na sygnale też nikt nie jest w stanie skontrolować, bo policjanci nie mają kwalifikacji do tego, żeby ocenić, czy stan pacjenta wymaga jazdy w trybie uprzywilejowanym". Co do poinformowania pracodawcy, to niestety nie mam możliwości - auto nie jest opisane nazwą firmy, a "szary obywatel" nie ma możliwości identyfikacji właściciela po numerach. Istnieje zresztą szanse, że to jednoosobowa firma i facet sam sobie jest szefem, ewentualnie dobierając na trasy jakiegoś ratownika medycznego na fuchy. A może po prostu jakiś cwaniak sprowadził sobie karetkę, żeby się szybciej przemieszczać? Znam takie przypadki ;)

avatar Tashkent
0 0

W czasach, gdy Wal Miedzeszynski (Wwa) byl jeszcze jednopasmowy, korki byly przeogromne, slynna byla karetka ktora dzien w dzien ok. 7.30 rano grzala na sygnale i wszyscy musieli jej ustepowac. Wszyscy znali prawde, ale przepisy itp. itd... Dobrze, ze Wal poszerzyli, ale jestem pewien ze w calym kraju takich cwaniakow bylo wiecej.

Odpowiedz
avatar BeznadziejnieAspoleczna
1 1

Piekielny kierowca karetki swoją drogą, ale padłam przy "god mode on, koko dżambo i do przodu" :D

Odpowiedz
Udostępnij