piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

Moja sąsiadka to starsza kobieta, źródło mniejszych lub większych piekielności.

Latem tego roku zadzwoniła do moich drzwi przestraszona - jakiś "przedstawiciel handlowy od prądu, najpewniej konkurencja Energi” wpakował im się do domu i nakłania do podpisania umowy. "Niech go pani przegoni" - płacze mi sąsiadka w drzwiach.

Jak łatwo się domyślić, przedstawiciel handlowy ma łysą głowę, posturę admiratora siłki i robi wrażenie bandziora - idealna osoba, żeby "przekonać" starszych ludzi do podpisania umowy. Nie wiem, jakiej pomocy oczekiwała po mnie sąsiadka - chyba wyniesienia go na rękach, ale powiedziałam że zadzwonię po policję. Ona wpadła wtedy w lament, żeby nie, bo "on nas pozabija". Niedoszły morderca chyba usłyszał, co się dzieje, bo dość szybko się zmył, zostawiając mnie z dużo gorszym problemem - rozhisteryzowaną sąsiadką.

Czemu o tym piszę? Ostatnio znowu zaczęli krążyć tego typu domokrążcy i sąsiadka wydzwaniała w panice do innego sąsiada, żeby pozbył się jej problemu z mieszkania. Sąsiadowi udało się jakoś wyprosić niechcianego gościa, a potem w żołnierskich słowach wyjaśnił sąsiadce, że następnym razem sama będzie się pozbywać domokrążców, jeśli jest na tyle głupia, żeby ich wpuszczać, bo on zębów tracić nie będzie.

Sąsiadka do dziś jest obrażona na sąsiada i wyzywa go od chamów, kiedy tylko może.

Sąsiedzi

by Gaja_Z_czekolady
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar Poecilotheria
21 21

Jeśli trafi się następna taka akcja, to jej przez zamknięte drzwi wytłumacz, że właśnie dostaje gratisową lekcję, jak się powinna zachować, kiedy ktoś obcy puka do drzwi ;)

Odpowiedz
avatar Va_faill_Elaine
1 1

Nie ma się co dziwić sąsiadowi. Kobieta wpuszcza jak leci, a potem "ło jezusie panie sąsiedzie, ratuj pan, bo będo mordować, a ja się go boję!"

Odpowiedz
avatar MarcinMo
3 3

Takie wiejskie przyzwyczajenie. Jak pierwszy raz - jeszcze jako dziecko - byłem na wakacjach na wsi, to byłem w szoku, że tam sąsiedzi do siebie przychodzą i nikt do nikogo nie puka. Po prostu się szarpie za klamkę, wchodzi i mówi głośno "dzień dobry" sąsiedzie. Teraz oczywiście już tak nie ma, ale starsi ludzie pewnie są jeszcze przyzwyczajeni do takiego wpuszczania ludzi.

Odpowiedz
avatar Zimny
0 0

Sąsiad miał oczywiście rację, ale chyba zapominamy o akwizytorach, którzy są główną częścią problemu. Myślę że, gdyby nie było oszustów-domokrążców, próbujących wyłudzać pieniądze od uczciwych ludzi (albo gdyby chociaż było ich mniej) - to nie byłoby też konieczności przeganiania ich i użerania się.

Odpowiedz
Udostępnij