piekielni.pl

Pokaż menu
Szukaj

Wracając dziś ze szkoły, razem z przyjaciółką poszłyśmy do Żabki na gorącą czekoladę. Gdy czekałyśmy, aż pani sprzedawczyni (bardzo miła i uśmiechnięta, tak à propos) doniesie kubki, których zabrakło, do sklepu wszedł pan niosący jakąś torbę.

Podszedł do kasy i zaczął otwierać ową torbę.
[P]an: Przyniosłem pani sweterki. (Do sprzedawczyni, chciał jej chyba sprzedać te szmatki, bo ubraniami to ich nie można było za bardzo nazwać).
[S]przedawczyni: Nie, dziękuję, nie chcę.
[P]: No pani weźmie.
[S]: Nie, dziękuję, już od paru dni panu mówię, że ich nie chcę.
[P]: Ty ku**o, ja ci chcę je sprzedać tak tanio, takie to w tych marketach za 120 zł kupisz, a ja ci po taniości je dam, ale jak nie chcesz, to nie, wyp******aj, ty ku**o je***a, ch*j, wyp******aj.

Po tej tyradzie wyszedł, na odchodne rzucając jeszcze soczyste "sp******aj".
Ja i przyjaciółka stałyśmy jak zamurowane, ale pani sprzedawczyni tylko westchnęła i poszła po kubki, chyba była do tego przyzwyczajona.

Żabka

by oridna
Zobacz następny
Dodaj nowy komentarz
avatar bazienka
13 13

spytac pana czy wystawi paragon i uisci do US podatek :)

Odpowiedz
Udostępnij